FAWORKI

Tłusty czwartek za nami, w tym roku po raz pierwszy postanowiłam zrobić faworki. Rodzinne gremium zdecydowało, że są pyszne więc udostępniam przepis znaleziony w Nowej Kuchni Śląskiej.  

przepis na: FAWORKI

2 duże półmiski faworków

500 g maki
50 g masła
8 żółtek
3 łyżki śmietany
2 łyżki spirytusu
szczypta soli
cukier puder
500 g smalcu do smażenia lub olej rzepakowy

Mąkę siekam z masłem. Dodaję żółtka, śmietanę, sól, spirytus i mieszam wszystko łyżką. Jak składniki się połączą wykładam na stolnicę i zagniatam. Ciasto dość mocno "biję" wałkiem do ciasta, dzięki temu po usmażeniu będą pełne puchatych, kruchych bąbli.

 Gdy ciasto jest gładkie i zwarte odkładam na 30 minut do lodówki. Jak "odpocznie" dzielę je na 5-6 części i rozwałkowuję na bardzo cienkie placki. Rozwałkowane ciasto kroje na paski o szerokości 2-3 cm, długości 10-12 cm. Po środku każdego paska robię 4 cm nacięcie i przekładam przez nie jeden koniec. Tak przygotowane faworki smażę na głębokim tłuszczu.

Optymalna temperatura o której piszą w poradnikach to 170 stopni co trudno sprawdzić smażąc faworki na patelni. Ja temperaturę ustalam przez wrzucenie kawałeczka ciasta na rozgrzany tłuszcz, ciasto powinno natychmiast wypłynąć i nie rumienić się zbyt szybko.
Faworki smażę z dwóch stron na jasnozłoty kolor, następnie wykładam na ręczniki papierowe aby wsiąkł w nie nadmiar tłuszczu. Faworki przekładam na talerze i obficie obsypuję cukrem pudrem.


Podzieliłam się z Wami przepisem na faworki, pyszne chrupiące faworki ale szczerze muszę przyznać, że sama na pewno szybko ich drugi raz nie zrobię. Nie jestem fanką smażenia na głębokim tłuszczu a zapach który unosi się w domu przez kilka dni po smażeniu skutecznie mnie wyleczyła z domowych faworków :)

No dobra raz w roku można !
Smacznego