RATAFIA część 4 ... początek :)

Pierwsza degustacja była w okolicy Nowego Roku, ale za napisanie kilku słów podsumowania zabrałam się dopiero teraz. Zmobilizowały mnie truskawki i fakt, że czas wstawiać nowy słoik bo sezon na owoce został otwarty.


Nalewka jest przepyszna i mimo iż jest zrobiona z owoców, cukru i spirytusu wszyscy się pytają czy oby nie jest za słaba ... wierzcie mi nie jest słaba ! Aromat owoców tak doskonale  "przykrył" alkohol, że prawie go nie czuć. Jest doskonała i gorąco polecam postawienia słoika na próbę nie będziecie żałować.


Niestety pijane crumble na które tak się nastawiałam bardzo mnie zawiodły, owoce są tak mocno przesiąknięte alkoholem, że piekarnik nie pomaga i po upieczeniu nadal czuć głównie procenty. Może komuś to nie będzie przeszkadzać niestety nam gorące owoce smakujące głównie alkoholem nie przypadły do gustu...


Polecam !

Moje wcześniejsze wpisy dotyczące Ratafii:
część 1 ->
część 2 ->
część 3 ->