TELEWIZJA OD KUCHNI

...czyli moje 5 minut na małym ekranie.

Nie do końca rozumiem jak to się stało, nie mogę powiedzieć, że gotowanie przed kamerą było moim marzeniem... nawet z własnego ślubu nie mam filmu. A tym czasem decyzję podjęłam dość szybko bez większego analizowania i liczenia ewentualnych minusów/plusów. Pojechałam, stanęłam obok Marcina Budynka i trzymając się mocno blatu próbowałam gotować z uśmiechem.



Gdy wychodziłam z telewizji przy Woronicza miałam uśmiech od ucha do ucha, a rzucone w wyjściu "wyszło super" dodało skrzydeł. Nie była bym jednak sobą gdybym nie zaczęła analizować wszystkiego minuta po minucie... i zaczęły się wątpliwości: a może to powinnam powiedzieć inaczej, mogłam wspomnieć jeszcze to i zapomniałam nawiązać do tamtego ... chyba za dużo mówiłam! I najważniejsze... jak oni to moje 2 godzinne paplanie poskładają w 5 minutowy odcinek ?! 

Już po emisji gdy emocje opadły, mogę śmiało powiedzieć - nie żałuję ! Była to dla mnie świetna przygoda, doświadczenie które może jeszcze kiedyś się przyda ;)


Chcę również podziękować ekipie która budowała miłą atmosferę na planie oraz Marcinowi który jako doświadczony szef kuchni cierpliwie znosił panoszącą się w jego kuchni amatorkę. Firmie Prymat dziękuję za wyróżnienie mojego bloga. 

Z tej przygody została mi pamiątka - odcinek programu "Przepis dnia"


Można go również zobaczyć na stronie doradcasmaku.pl 

Przygotowane danie zniknęło w oka mgnieniu wnioskuję z tego, że ekipie smakowało.

Smacznego oraz miłego oglądania :)

3 komentarze:

  1. Bardzo fajnie wyszło, gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, faktycznie fajnie to poskladali :)

      Usuń
  2. Przypadkiem trafiłam na ten odcinek w tv i od razu poznałam, że to autorka jednego z moich ulubionych blogów :) Gratuluję, super wyszło :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny, będzie mi bardzo miło jeżeli podzielisz się swoimi wrażeniami.